niedziela, 6 października 2013

I love Stage

Dziś pojawiam się z recenzją perełki, która ponad rok temu pojawiła się w mojej kosmetyczce a teraz znów powróciła do mnie. Mowa o bazie pod cienie z Essence, 
I love Stage


Zanim zaczęłam używać taj bazy byłam wielką fanką bazy z Kobo. Jednak jej wielkim minusem było to, że wysychała strasznie szybko i nie byłam w stanie jej zużyć do końca. Powiedziałam sobie dość marnowania produktu i wybrałam się na poszukiwanie czegoś nowego. Trafiłam do szafy Essence jak zwykle po jakiś lakier i w oko wpadło mi to cudeńko. 

Zabrałam się za testowanie. Dodam, że w tamtym czasie nie miałam cieni, które wykazywałyby się wielką trwałością i jakością, więc przedłużenie ich obecności na moich powiekach było wielkim wyczynem.  Mam tłuste powieki więc po ok 1-2h wszystko się roluje i tylko z bazą makijaż trzyma się dłużej, jednak nadal nie jest to tak długo jakbym chciała.

Zakup okazał się jak najbardziej trafionym, ponieważ o wiele dłużej cienie się utrzymują na powiekach podobnie jak w przypadku Kobo. Fajnie także podbija kolor cieni i wyrównuje koloryt powieki. Wystarczy nałożyć jej odrobinkę, ponieważ gdy przesadzimy wszystko się nam zroluje. Jest bardzo wydajna, moją pierwszą męczyłam ponad pół roku i byłam ją w stanie zużyć do końca bez marnowania produktu. Ma bardzo higieniczny aplikator i nie trzeba mazać palcem w słoiczku jak w przypadku wielu tego typu produktów. Dla mnie ma jeszcze jeden plus gdyż czasem zdarza mi się jej użyć jako korektora i według mnie w takiej roli sprawdza się także świetnie. Produkt jednym słowem idealny bez którego aktualnie nie wyobrażam sobie mojego makijażu. Na pewno będę do niego wracać nie raz chyba, że trafię na coś jeszcze lepszego co sprawi, że każdy cień będzie nie do zdarcia. 

Cieszę się bardzo, że udało mi się do tego produktu powrócić. Nie było to łatwe, bo jakoś nie miałam szczęścia trafić na nią w szafie Essence aż tu nagle biegiem przechodząc przez Naturę wypatrzyłam ostatnią sztukę :)


A jakie są Wasze ulubione bazy pod cienie? Polecacie coś innego?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz