Dzisiaj będzie trochę inaczej niż zwykle, ale spokojnie nie przefarbowałam się :)
Chciałabym Wam wspomnieć o filmie na którym wczoraj byłam w ramach Tygodnia filmu niemieckiego, mającego miejsce w kilku miastach w Polsce m. in w Poznaniu.
Produkcja, którą widziałam to "DZISIAJ JESTEM BLONDYNKĄ" (HEUTE ICH BIN BLOND)
Film powstał w oparciu o książkę Sophie van der Stap, która w 2005 roku zachorowała na raka opłucnej. Swoją walkę opisywała na blogu, który po zakończeniu chemioterapii wydała w formie pamiętnika.
Kiedy bohaterka poznaje diagnozę dowiaduje się, że ma mniej niż 50 procent szans na wyleczenie, lecz postanawia dzielnie walczyć z chorobą. Nie chce być smutną i zdesperowaną pacjentką. Żegna się ze swoimi pięknymi włosami i zakupuje 9 różnych peruk przy pomocy których kreuje swoje nowe wizerunki. Pod każdą peruką kryje się nowe życie a to w którym występuje rak zostaje zepchnięte daleko w tył.
Filmy podejmujące tematykę walki z rakiem zwykle są otoczone bólem i strachem z krótkimi przebłyskami nadziei. W "Dziś jestem blondynką" sytuacja się odwraca - pokazane tu jest życie pełne radości i chęci do życia mimo ciężkiej choroby, która podąża za bohaterką jak cień.
Na film wybrałam się ze znajomą, zwykle po wyjściu z kina rozmawia się o tym co właśnie się widziało. W tym przypadku brakowało słów, żeby w odpowiedni sposób skomentować to co chwilę temu było na ekranie. W mojej głowie był tysiąc myśli i refleksja, że nie wykorzystuje życia tak jakbym mogła. Marnuję często mnóstwo czasu na bzdury i zbyt łatwo odpuszczam, gdy pojawiają się jakieś przeciwności. Ten wieczór zapadnie mi na długo w pamięci, jeśli nie na zawsze. Po powrocie do domu zarzuciłam na siebie dres i poszłam biegać, bo jak nie zacznę teraz to może już nigdy.
Pamiętajcie życie jest bardzo kruche i jeśli coś planujecie, marzycie o czymś to DZIAŁAJCIE :)
P.S Tydzień filmu niemieckiego trwa do niedzieli, więc gorąco zachęcam do wybrania się, ponieważ wyświetlane filmy są na prawdę godne uwagi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz