sobota, 15 lutego 2014

Niekosmetyczni ulubieńcy stycznia

Cześć :) Tak jak obiecałam dzisiaj niekosmetyczni ulubieńcy stycznia. Nie ma ich wielu, ale myślę, że te kilka rzeczy może kogoś zaciekawić.

Jako pierwsze pojawiają się dwa kubki, z którymi się nie rozstawałam przez ten miesiąc. Kubek z hasłem motywacyjnym zamówiłam przy okazji robienia prezentu urodzinowego przyjaciółce. Poranna kawa smakuje z niego wyśmienicie i jest pozytywnym początkiem dnia. Drugi kubek to kubek termiczny z FM. Obawiałam się, że będzie przeciekał wrzucony w torebkę, ale na szczęście nic takiego się nie dzieje. Bardzo umilał mi poranki na uczelni w zimne dni. Praktycznie nie było w styczniu dnia żebym nie zabierała w nim czerwonej herbaty z cytryną. Jeśli macie dostęp do kogoś kto zajmuje się sprzedażą produktów z FM to polecam zakup tego kubka, bo nie dość że nie kosztuje wiele (ok 30 zł) to nie przecieka i trzyma w miarę długo ciepło. Same plusy z jego posiadania.


 To, że jestem herbacianym potworem wiedzą wszyscy. Uwielbiam herbaty z Biedronki, bo za małą kwotę można kupić naprawdę ciekawe i niespotykane smaki. W styczniu oprócz zwykłej czerwonej szczególnie upodobałam sobie Senche i zieloną herbatę z sokiem ananasowym. 


Książki- niestety tak mało czasu mam na nie ostatnio. Udało mi się przeczytać tylko dwie, co w świecie kolokwiów i zaliczeń i tak jest dobrym wynikiem :)
1. "Zrób mi jakąś krzywdę" Jakub Żulczyk
2. "Ale nas zbaw ode złego" Romain Sardou

Nie będę się rozpisywać o fabuły, bo tego robić nie umiem i na pewno zdradziłabym jakiś znaczący szczegół, który popsułby czytanie komuś z Was. Obie pozycje nie do końca są w moim stylu literackim, ponieważ zdecydowanie bardziej wole kryminał czy fantastykę. Jednak Żulczyk zdecydowanie skradł moje serce i planuję w najbliższym czasie przeczytać jego pozostałe książki. Druga pozycja, która znalazła się w moich ulubieńcach trafia klimatem w średniowiecze, które od zawsze było jedną z moich ulubionych epok i chyba dlatego właśnie sięgnęłam po tę pozycję.


Na koniec muzyka, czyli coś bez czego nie wyobrażam sobie dnia. Sporo się tego przewinęło w styczniu, ale jakoś szczególnie często słuchałam epki Hanzy. Jak się do czegoś przyczepie to potrafię słuchać na okrągło aż do znudzenia. Podejrzewam, że nazwa zespołu niewiele Wam mówi, ale może niektórzy  kojarzą wokalistę Piotrka Niesłuchowskiego. Jeśli nadal w głowach macie pustkę i nie wiecie o kim mowa, to polecam posłuchać rockowych brzmień chłopaków znad Wisły. Poprawa nastroju gwarantowana.


A co było Waszym niekosmetycznym ulubieńcem w styczniu?


piątek, 14 lutego 2014

Ulubieńcy stycznia

Cześć Wam :) Pojawiam się dzisiaj z ulubieńcami stycznia. Każdy miesiąc tak szybko ucieka, że już połowa lutego a ja nie wiem kiedy to minęło. Nie przedłużając zapraszam na kosmetycznych ulubieńców stycznia 2014. Niekosmetyczni już jutro.
                      
 Masło do ust malinowe, NIVEA


W zimnym styczniu moje usta błagały o pomstę do nieba. Były strasznie przesuszone od wiatru, w dodatku ze stresu je przygryzałam dlatego wyglądały tragicznie. Mogłam zapomnieć o jakiejś szmince, bo od razu wszystkie skórki były widoczne. Miałam kiedyś z tej serii masło karmelowe, ale je gdzieś zgubiłam dlatego musiałam się zaopatrzyć w nowe. Zakochałam się w tym zapachu i teraz to moja ulubiona wersja. W dodatku z takimi właściwościami nawilżającymi jest idealne na zimne miesiące.

 Kakaowe masło do ciała, Ziaja


Ogólnie nie znoszę się balsamować i czekać aż produkt się wchłonie. Jednak zimą zmuszam się do tej czynności, bo nikt nie lubi suchej skóry. Chyba znalazłam ideał dla mnie. Na plus jest wszystko w tym produkcie, ponieważ szybko się wchłania, pachnie cudownie a w dodatku nawilża. Czy można chcieć czegoś więcej od masła do ciała? Moim zdaniem nie, więc na jakiś czas zostanę przy nim.

Rzepa szampon wzmacniający, Joanna



Szampony z Joanny to moje ulubione, więc i w tym miesiącu sobie znalazłam optymalna dla mnie opcje. Nie mogłam nigdzie znaleźć tego z olejkiem arganowym, który jest absolutnym hitem, wiec wybór padł na szampon wzmacniający z rzepą. Nie wierze w to, że może on jakoś szczególnie wpłynąć na wypadanie włosów, ale na pewno sprawia, że są puszyste i świeże przez cały dzień. 

 Żel pod prysznic o zapachu goji, Fruitkiss 


W tym produkcie nie ma tak na prawdę nic szczególnego, ale strasznie mi umilał wieczory, że nie mogło go zabraknąć w tym zestawieniu. O właściwościach nawilżających można pomarzyć, ale nie wymagam takich funkcji od zwykłego żelu. To co mną absolutnie zawładnęło to jego zapach, który jest przecudowny.

Suchy szampon. batiste


Przyszła zima a wraz z nią czapki, za którymi niespecjalnie przepadam chociaż i tak w tym roku nie jest najgorzej. Jak wiadomo, dzięki czapce włosy wyglądają na klapnięte, nieświeże i bez życia.Chyba nikt nie lubi mieć "oklapusa" na głowie w połowie dnia. Dzięki suchemu szamponowi udaje mi się tego unikać. Jeśli wiem, że sporo czasu spędzę w czapce a potem będę musiała się pokazać ludziom to stosuje ten produkt profilaktycznie. Po zdjęciu czapki wystarczy palcami zmierzwić włosy i prezentują się jakby przed chwilą były myte.
  

 Lakiery do paznokci: nr 113 PAESE i Virtual FASHION mania ( niestety nie znam jego nazwy)



Przez cały rok na moich paznokciach goszczą ciemne lakiery, więc zimą zwykle nie odbiegam od mojego trendu. W tym roku trochę inaczej się stało, bo o ile kolor wina jeszcze pasuje do grupy ciemnych to na pewno kolor błękitnego nieba już nie. Myślę, że sięgnęłam po niego, żeby umilić sobie ponury zimowy klimat i przywołać wiosnę :)

Tym optymistycznym akcentem kończę moje kosmetyczne podsumowanie stycznia i przypominam, że jutro niekosmetyczni ulubieńcy.

Trzymajcie się ciepło.





sobota, 1 lutego 2014

Pozytywna energia

Za sprawą kilku blogerek postanowiłam przez cały styczeń zapisywać pozytywne myśli każdego dnia. Chciałam sama sprawdzić, czy faktycznie w każdym dniu można znaleźć miły akcent. Jak sami za chwilę przeczytacie jest to możliwe, nawet gdyby wszystko inne się waliło i paliło. Zapraszam do 31 pozytywnych chwil ze stycznia :)



STYCZEŃ 2014
1. Noworoczny relaks filmowy
2. Ciężki trening i produkcja endorfin od razu wzmożona
3. Małe zakupy w Hebe… yah dorwałam Batiste  
4. Wiadomość o koncercie Cochise w Poznaniu
5. Niedzielna nauka, ale i tak pozytywnie
6. Nocne rozmowy o wszystkim i o niczym  z Karoliną
7. Najlepszy makaron ze szpinakiem robię nieskromnie powiem JA
8. Wyprawa do IKEA po świeczki i ramki (będzie DIY inspirowane Karoliną ze stylizacje)
9. Mały słodyczowy grzech w postaci drożdżówki
10. Chociaż raz awaria tramwaju mnie nie dotyczyła
11. Urodziny Gosiaka  i Poznań nocą z najcudowniejszą ekipą pod słońcem
12. „Zrób mi jakąś krzywdę” najlepsza książka jaką ostatnio zaczęłam czytać
13. Jared, Leonardo i Matthew wyszli ze Złotymi Globami z gali
14. Przystojny brunet o poranku w tramwaju zawsze umili szary dzień
15. Spacer poznańskimi zakamarkami
16. Nauka, nauka jeszcze raz nauka, ale czasem to lubię
17. Kogel mogel - matko ile razy ja już to widziałam 
18. Urodziny mamy… home sweet home
19. Rodzinne oglądanie filmów
20. Po godzinach oczekiwania na pkp w końcu ruszyłam autobusem do Poznania
21. Czerwona herbata z cytryna, ostatnio najlepsza pod słońcem
22. Wykłady z immunologii zawsze są ciekawe, niekoniecznie pod względem merytorycznym 
23. Nowe spodnie w mniejszym rozmiarze 
24. Spotkanie z przyjaciółką i paznokciowy wieczór
25. lazy day nie pamiętam kiedy ostatni taki miałam
26. Znacie Hanze? Dzięki mnie wszyscy sąsiedzi chyba dzisiaj poznali
27. "Such a lonely day" SOAD piosenka dnia dzisiejszego
28. Kto od rana ma zajęcia tego deszcz omija
29. Zapach świeczki czekoladowo-wiśniowej mój ulubiony tej zimy
30. Wieczorne piwo przed egzaminem i głośna muzyka
31. Czekolada dzielona na 3 osoby nie tuczy 


A co Was ucieszyło w styczniu?