Cześć Wam :) Pojawiam się dzisiaj z ulubieńcami stycznia. Każdy miesiąc tak szybko ucieka, że już połowa lutego a ja nie wiem kiedy to minęło. Nie przedłużając zapraszam na kosmetycznych ulubieńców stycznia 2014. Niekosmetyczni już jutro.
Masło do ust malinowe, NIVEA
W zimnym styczniu moje usta błagały o pomstę do nieba. Były strasznie przesuszone od wiatru, w dodatku ze stresu je przygryzałam dlatego wyglądały tragicznie. Mogłam zapomnieć o jakiejś szmince, bo od razu wszystkie skórki były widoczne. Miałam kiedyś z tej serii masło karmelowe, ale je gdzieś zgubiłam dlatego musiałam się zaopatrzyć w nowe. Zakochałam się w tym zapachu i teraz to moja ulubiona wersja. W dodatku z takimi właściwościami nawilżającymi jest idealne na zimne miesiące.
Kakaowe masło do ciała, Ziaja
Ogólnie nie znoszę się balsamować i czekać aż produkt się wchłonie. Jednak zimą zmuszam się do tej czynności, bo nikt nie lubi suchej skóry. Chyba znalazłam ideał dla mnie. Na plus jest wszystko w tym produkcie, ponieważ szybko się wchłania, pachnie cudownie a w dodatku nawilża. Czy można chcieć czegoś więcej od masła do ciała? Moim zdaniem nie, więc na jakiś czas zostanę przy nim.
Rzepa szampon wzmacniający, Joanna
Szampony z Joanny to moje ulubione, więc i w tym miesiącu sobie znalazłam optymalna dla mnie opcje. Nie mogłam nigdzie znaleźć tego z olejkiem arganowym, który jest absolutnym hitem, wiec wybór padł na szampon wzmacniający z rzepą. Nie wierze w to, że może on jakoś szczególnie wpłynąć na wypadanie włosów, ale na pewno sprawia, że są puszyste i świeże przez cały dzień.
Żel pod prysznic o zapachu goji, Fruitkiss
W tym produkcie nie ma tak na prawdę nic szczególnego, ale strasznie mi umilał wieczory, że nie mogło go zabraknąć w tym zestawieniu. O właściwościach nawilżających można pomarzyć, ale nie wymagam takich funkcji od zwykłego żelu. To co mną absolutnie zawładnęło to jego zapach, który jest przecudowny.
Suchy szampon. batiste
Przyszła zima a wraz z nią czapki, za którymi niespecjalnie przepadam chociaż i tak w tym roku nie jest najgorzej. Jak wiadomo, dzięki czapce włosy wyglądają na klapnięte, nieświeże i bez życia.Chyba nikt nie lubi mieć "oklapusa" na głowie w połowie dnia. Dzięki suchemu szamponowi udaje mi się tego unikać. Jeśli wiem, że sporo czasu spędzę w czapce a potem będę musiała się pokazać ludziom to stosuje ten produkt profilaktycznie. Po zdjęciu czapki wystarczy palcami zmierzwić włosy i prezentują się jakby przed chwilą były myte.
Lakiery do paznokci: nr 113 PAESE i Virtual FASHION mania ( niestety nie znam jego nazwy)
Przez cały rok na moich paznokciach goszczą ciemne lakiery, więc zimą zwykle nie odbiegam od mojego trendu. W tym roku trochę inaczej się stało, bo o ile kolor wina jeszcze pasuje do grupy ciemnych to na pewno kolor błękitnego nieba już nie. Myślę, że sięgnęłam po niego, żeby umilić sobie ponury zimowy klimat i przywołać wiosnę :)
Tym optymistycznym akcentem kończę moje kosmetyczne podsumowanie stycznia i przypominam, że jutro niekosmetyczni ulubieńcy.
Trzymajcie się ciepło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz